Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
284 posty 1430 komentarzy

nieznośna lekkość smoleńskiego bytu

CyprianPolak - Mane tekel fares/ Smolensk is it false flag/ fuck NWO

Bolek, pan Krzysztof, spacer i jabłko w lesie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Był i Wałęsa i Bolek, były i Kiszczaki i esbeki. Były IPNy , było w dziennikach, w wiadomościach.

 

Jabłko w lesie, w środku zimy.

Ale od początku.

Był i Wałęsa i Bolek, były i Kiszczaki i esbeki.
Były IPNy , było w dziennikach, w wiadomościach. Ludzie poili się i przyswajali. Było coś dla wszystkich i można było też pobawić się w tropiciela, to dla nielicznych.

Rzeczywistość, która nie dotyka.

Ach, może mieć nawet i wpływ na to, że pan Kowalski dostanie tysiąc siedemset złotych zamiast tysiąc pięćset. Nawet gdyby taki skutek, to... nie dotyka. Nie dotyka gdy idzie o rozwój własny teraz, o rzeczywistość, którą przekształcasz, na której odciskasz swój ślad.

Pan Krzysztof poszedł na spacer.

Las zimowy. Aby być zgodni z prawdą musimy przyznać, że obraz lasu zimowego jaki sobie wyobrazimy – zastygłe w mrozie drzewa, spadająca z trąconej gałęzi okiść, śnieg w pyle opadający wolno na ziemię, tropy na śniegu, rzeźwość w piersiach - nie może być prawdziwy. Wiadomo bowiem jaka aura była w tych dniach.

Na skraju lasu, a właściwie między jedną połacią lasu,a drugą, rosło kilka nie splecionych jeszcze z całością samosiejek, wśród nich dzika jabłoń. Na tej jabłoni na gałęzi u szczytu ostało się jedno jabłko. Jabłoń była niewysoka, zdawało się, że wysokiemu mężczyźnie wystarczy wspiąć się na palce i wyciągnąć rękę. W istocie tak było, ale panu Krzysztofowi zabrakło paru centymetrów aby dosięgnąć jabłka. Podskoczył więc raz i drugi, trzeci..

Ale wróćmy jeszcze do jabłka. Było nie duże, nie małe, trochę pomarszczone, ale nie nazbyt, tak że wyglądało apetycznie,m zarazem naturalnie, tak jak powinno wyglądać jabłko na takim drzewie. Było wprost idealne. Zielone, ale równocześnie widać, że nie jest to reneta, najwyżej jakieś z nią skrzyżowanie.

Mógł z łatwością strącić jabłko kijem, ale to nie byłoby to.
Nie zrobi tego ostatniemu jabłku. Po piątym skoku, gdy pan Krzysztof wyciągnął się jak struna, dłoń jego zacisnęła się na tej małej kuli. Idealnie pasowała do jego dłoni. Lekko i miękko opadł z powrotem. Otworzył dłoń, jabłko spoczywało na niej spokojnie, jakby należeli do siebie od zawsze, łącząc się ze skórą subtelnym , a zarazem pewnym dotykiem.
On, jabłko na dłoni, miejsce między dwiema połaciami lasu, za nim droga między stawami a lasem. Po jego lewej stronie parę kroków dalej jabłoń, która oddała swój ostatni owoc. Kilka drzew które tworzą z nią koegzystencję. Do pełni brakuje śniegu, a przynajmniej mrozu, ale i tak jest dość zimno. Wprawił tę przestrzeń w ruch szukając pogłębienia sensu i ważności. Robiąc to od lat natrafił na wspomnienie Herberta, który robił to samo.

Wreszcie wbił zęby w chłodne jabłko.
Sok, który nie umarł, rozlewał się spokojnie w ustach. Drugie cięcie zębów, trzecie cięcie zębów,
Taak.

To jabłko było ważniejsze od Wałęsy, Bolka, Ipeenu i wiadomości mówiących o nich.

Nie tylko dla pana Krzysztofa, dla was też, choć jeszcze o tym nie wiecie.

 

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY