Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
285 postów 1430 komentarzy

nieznośna lekkość smoleńskiego bytu

CyprianPolak - Mane tekel fares/ Smolensk is it false flag/ fuck NWO

Ostatnia szansa na napisanie książki o 10.04.2010

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ostatnia szansa na napisanie przeze mnie książki o 10.04.2010 o tzw. Smoleńsku, tak aby mogła się ukazać na 10 kwiecień 2016 roku.

 

Ostatnia szansa na napisanie przeze mnie książki o 10.04.2010, o tzw. Smoleńsku, tak aby mogła się ukazać na 10 kwiecień 2016 roku.

 

I ostatnia raczej żebym w ogóle taką książkę napisał.

 

Sprawa jest prosta, a zarazem absurdalna aż.

 

Dlaczego absurdalna? Absurdalne jest to, że do tej pory taka książka, w której autor/ czy autorzy nie pomijają niczego/ nie powstała.

Owszem, pojawiła się książka traktująca o inscenizacji na Siewiernym, ale one stawiała sobie pewne tabu i co najwyżej zaznaczała tylko niektóre bardzo ważne, a nawet zasadnicze kwestie. Lansowała też jako główną tezę wylotu zaginionej Delegacji i wlotu jej do Rosji.

 

Absurdalne, bo mamy do czynienia z niemal 40 - milionowym społeczeństwem pochodzącym z dzielnych, dumnych Wandali - Wendów/Lechitów/ Polaków.

Absurdalne, bo wiele osób się tym interesowało i interesuje nadal.

I do tej pory nie ma niezależnej książki o 10.04.2010. A nawet jakby wspominana książka „Czerwona strona Księżyca” była pozycją satysfakcjonującą, to minęły od tej pory cztery lata, a poza tym nie może być pozycją jedyną.

 

Tak więc niezależna książka, nie pomijająca niczego i nie idąca uparcie, bez dowodów, w kierunku jakiejś jednej tezy, nie powstała.

 

Jest to absurdem dla mnie i rzeczą nad którą mrugam ze zdziwieniem oczyma i jest dla mnie bardziej nienormalna niż całe zdarzenie 10.04.2010.

 

Poza tym jest hańbą straszną dla Polski i Polaków i ja osobiście czuję się tym zhańbiony, choć ja jestem jedną z ostatnich osób na tym polu, która przyczyniła się do tego zhańbienia.

 

Jedną z ostatnich też jeśli idzie o książkę, nie tylko o artykuły.

Otóż od 2013 roku jest na moim blogu Cymes Mordor stała informacja, że jeśli będzie wsparcie to powstanie książka. Gdyby ono takie było, to książka ukazałaby się jeszcze w 2013 roku, w jego końcu. Jednak czytelnicy to po prostu olali.

 

Ja tego po prostu nie rozumiem. Jeśli jak ci czytelnicy tylko czytam od czasu do czasu, a chcę prawdy to czuję się w obowiązku to jakoś minimalnie choćby wesprzeć.

 

I im mniej swojego mam wkładu, tym bardziej czuję się zobligowany to wesprzeć i dodatkowo jeśli mam duże możliwości to oczywiście ponad szereg.

 

A jakby to mogło wyglądać w przypadku napisania przeze mnie książki i zaczęcia jej pisania już od zaraz?

Powiem, że bardzo ciężko. I to nawet w wypadku wsparcia bez certolenia się i denerwowania, wsparcia takiego jak oczekuję, a nawet dokładnie, jak potrzebuję w stopniu minimalnym.

Nie bardzo mam na to ochotę, ale zrobię to, choć wolałbym by zrobił to ktoś inny, kto podobnie myśli jak ja i nie ma w przypadku 10.04.2010 żadnych tabu.

To ciężka harówa, ponadto wzrok mój po tych pięciu latach, łatwiej się męczy i nie mogę tyle czasu spędzać przy komputerze co w roku 2010 na przykład. Po prostu popsułem sobie wzrok przez 10.04.2010 w jakimś stopniu. Przez pracę dla społeczeństwa. Taki jest fakt. To nie jedyny skutek, ale piszę o nim nadmieniając dlaczego nie miałbym ochoty pracować bardzo intensywnie nad książką, w te niecałe już trzy miesiące (albo dokładnie trzy od tej chwili, jak kto woli) mimo zapewnionych mi warunków, a właściwie jednego. Ale zrobiłbym to. Cóż. Skoro w niemal 40 milionowym narodzie tak ważna i niesłychana rzecz opierać się ma na jednostkach....

 

Jak sprawa ma konkretnie wyglądać i co musi być spełnione abym taką książkę mógł napisać na 10.04.2016.

 

Po prostu stypendium. Prywatne stypendium. Najlepiej jednej osoby, lub składkowe – choć nie bardzo sobie wyobrażam, widząc jak ludzie postępują, aby to drugie mogło się udać. Trzy tysiące złotych miesięcznie, czyli razem kwota 9 tysięcy.

 

Nie stać mnie, przynajmniej obecnie, na trzymiesięczny bezpłatny urlop. Nie stać zresztą w znacznej mierze przez zajmowanie się 10.04.2010. Jeśli kogoś stać to proszę bardzo, niech pisze. Nie musz ę to być ja. Zapytam wtedy także, dlaczego do tej pory tego nie zrobił.

 

Nie będę pisał u siebie. Mam tu zbyt małą możliwość skupienia się, zwłaszcza przy tak intensywnej pracy. Będę pisał na wyjeździe i to nie w jednym miejscu. Więc koszty wynajmu. Dodatkowo jadał w tej sytuacji obiady na mieście itp. Drukarkę, oczywiście posiadam, ale jest dość duża ,tzw,. Mały kombajn i będę musiał zakupić jakiś model mikro aby drukować na wyjeździe przede wszystkim dla oszczędzenia oczu w tym i w kolorze.

 

Tak więc z tą kwotą wyjdziemy na zero.

A co z tego będę miał zapytałby ktoś , kto wyłożyłby sam kwotę 9 tys. zł. Mógłbym zapytać ,a co ja mam z dotychczasowej działalności. Blisko 3 tys. godzin. Oczy i kręgosłup w gorszej formie niż przed 10.04.,20 do tego zagrożenia, dziwne wizyty u mnie, groźby na przyszłość.

Mówi się, że czas to pieniądz. Tak by zapewne powiedział też niejeden (uważający się w tym wypadku równocześnie za dobrego Polaka

który bez problemu może wyłożyć kwotę. te około 10 tysięcy. Najniższa pensja – dajmy dla uproszczenia 1500 miesięcznie. 160 godzin pracy. No to każdy może sobie policzyć ile to jest 3 tysiące godzin choćby w tym kontekście.

 

Ale oczywiście – płaci, więc wymaga. Zechce to będzie udostępnione za free. Zechce – to jako płatny ebook, zechce to jako książka papierowa. A zysk oczywiście dla niego, aż do zwrotu przynajmniej włożonej kwoty.

 

Ja piszę to niechętnie, aby obronić Polaków przed całkowitą hańbą w tym zakresie.

Obawiam się bowiem, że w łatwy sposób zostałoby to załatwione tylko wtedy gdyby recepcja takiego oczekiwania, apelu, propozycji, czy jak to nazwać dotarła do kilku milionów odbiorców jednorazowo i znalazłoby się może i kilka osób, które takie stypendium zdecydowałyby się wyłożyć. Podobnie jak to bywa w przypadku innych akcji i apeli. Choć oczywiście w przypadku takowych wszyscy rozumieją o co chodzi i wielu chce pomóc – tutaj zaś może jeden procent miałby pojęcie o inscenizacji i o tym, że był świadkiem nie katastrofy 10.04.2010, ale teatru z rozłożonymi dekoracjami i aktorami, którzy na bieżąco w wielu wypadkach uczyli się swojej roli, korygowali i wnosili poprawki. A reżyser demiurg czasami się denerwował, ale przeważnie chichotał i dobrze się bawił.

 

Ale oczywiście ktoś może powiedzieć – a dlaczego ja (czyli Cyprian Polak)? Oczywiście może to być ktoś inny. Proszę bardzo. Ważne by to powstało. Może ja nie zasługuję. Może jestem taki?

 

 

Już taki jestem zimny drań

i dobrze mnie z tem

bez dwóch zdań

Bo w tym jest rzeczy sedno

że jest mi wszystko jedno

już taki jestem zimny drań.

 

Jak śpiewałem w swoim czasie dziewczynom, z którymi się spotykałem

 

No to napisz sam. Albo zapłać swojemu dobremu koledze. Żonie, córce, teściowi, swoje wspaniałej i bardzo zdolnej kuzynce: niech napisze. Proszę bardzo!

 

Nic nie słyszałem o takiej sytuacji, że do jakiemuś blogera albo i nie blogerowi, którzy zajmowali 10.04.2010 (oczywiście tylko z tych, którzy uznawali inscenizację na Siewierny) zaproponował ktoś wsparcie napisania książki. Dlaczego?

Nie było takiej sytuacji. Pytam się dlaczego nie?!

Ale wielu chce. W takiej sytuacji ich chcenie jest mniej warte niż to brunatne, którego pozbywają się co rano.

 

W lutym ubiegłego roku na portalu Neon 24 zaproponowałem opłacenie kontynuacji nieskończonego od 2012 roku materiału o pociągu specjalnym do Smoleńska. Zadeklarowałem kwotę 200 złotych, co miało być 2/5 całej kwoty minimalnej 500 złotych. Uznałem, że to przynajmniej 10 dni pracy po osiem godzin. I cisza! Byłem chyba ostatnią osobą, która winna tu wykładać pieniądze. Ale jednak to zrobiłem.. a reszta cisza. Nie pamiętam jakie były wtedy moje odczucia, ale bardzo możliwe, że gdyby tedy przede mną znalazł się hipotetyczny czytelnik, który niby równocześnie interesuje się, pragnie prawdy, płacze niemal ,a równocześnie się w taki guanomieszczański sposób wypina na to, toświerzbiały mnie ręce aby policzkować go tak, że głowa latałaby mu jak pacynka, a szybkość moich dłoni byłaby szybkością berserka.

 

Nie dawałem już też na drugi portal aby się nie denerwować.

 

Teraz zaś gdyby ktoś mi dzisiaj ogłosił, że chce pisać pierwszą całkowicie niezależną książkę 0 10.04.2010, ale potrzebuje wsparcia, tego stypendium do 10.04.2016 przynajmniej a podejrzewałbym go o niezależność i wiedziałbym, że zna się na tym to w poniedziałek idę na pocztę i wpłacam te składkowe 20 złotych (chociaż już w tym miesiącu wydałem je na inne działanie patriotyczne).

Takich blogerów, komentatorów, których mogę podejrzewać o niezależność jest przynajmniej kilkunastu. Więc gdyby któryś z nich o czymś takim dzisiaj napisał, co ja robię to w poniedziałek wpłacam.

 

Ale, ale... obowiązki są większe im ktoś mniej zrobił. Jak to rozumiem? Prosto. Jeśli ktoś nie jest bardzo dobrze sytuowany i nie stać go na wyłożenie około 10- tysięcznego stypendium, to jeśli ja wpłacam przykładowo 20 złotych a poświęciłem na to blisko 3 tys godzin, a on poświęcił 2 tysiące to powinien wpłacić powiedzmy 50 złotych. Ten co tysiąc godzin – sto złotych. Ten co 500 godzin 150 złotych. Ten co trzysta godzin – dwieście złotych.

 

Jeśli ja gotów byłbym jutro pójść wpłacić te dwadzieścia złotych to gdyby tak zrobiło kilkaset osób to byłaby ta kwota.

Oczywiście w wypadku składkowym – wpłacający, jak i ja tak samo miałby prawo oczekiwać, że otrzyma tę książkę mailem w formie elektronicznej.

I jeśli ja jestem skłonny mimo tyle czasu poświęconego, i innych rzeczy o których pisałem to zwykły zainteresowany powinien tę kwotę przynieść jutro na pocztę, czy do banku w zębach, biegnąc truchcikiem.

 

Jednak nie spodziewam się niczego. Nie spodziewam się, że znajdzie się jedna osoba. Nie spodziewam się też sensownego działania składkowego. Piszę to, żeby mieć czyste sumienie. I dać innym możliwość, żeby nie zawracali tylko gitary. Lepiej bowiem żeby tych zainteresowanych osób po prostu nie było, bo tak tylko przeszkadzają. Powiedziałbym : albo się interesujesz prawdą i dajesz choćby jednorazowo przez te 6 lat jakiś swój wkład, albo nie interesuj się w ogóle, nie zawracaj głowy i wypieprzaj.

 

Ponadto, jak pisałem, wobec harówy, która by mnie w tym wypadku czekała odczuwam reakcje ucieczkowe:) Ale oczywiście, gdyby był spełniony mój warunek zrobiłbym to, jak najlepiej potrafię, skoro nie ma ludzi.

 

Więc skutek będzie najprawdopodobniej taki, że tylko bardziej będę gardził ludźmi. Ale daję możliwość zorientowanym choć cokolwiek Polakom na uniknięcie, albo choćby zminimalizowanie hańby.

 

Na wszelki wypadek. Na zupełnie wszelki wypadek, więc chyba niepotrzebne,ale dajmy.

 

Numer konta na blogu Cymes Mordor  //cyprianpolak.blogspot.com/   i mój email : polakcyprian@gmail.com

 

 

 

KOMENTARZE

  • 5*
    mimo dłużyn i powtórzeń,

    ale jest to dobre podsumowanie szaleństwa Polaków,

    którzy idą demonstrować w KODzie nie mając pojęcia, co to są wolne media,
    ani o tym, że trybunał konstytucyjny winien składać się z sędziów-autorytetów, a nie z błaznów,

    pozdrawiam,

    ps. Udział w demonstracji kosztuje znacznie więcej, niż cegiełka, ale jakby wykupić cegiełkę, to się innemu robi dobrze, a tego Polacy nie znoszą.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY